Stereotypy i utarte ścieżki

stereotypy

 

Dorastałam w czasach gdy dziewczynki pomagały mamie w kuchni a chłopcy, tacie w warsztacie. I choć nikt nie ganił dziewczynek za pasję do samochodów to niewielu było takich co chciało je wdrażać w niuanse motoryzacji… takie to były czasy.

Utarte ścieżki w czasach tych…

…były sprawdzone, pewne i dawały poczucie akceptacji! Czemu więc by nie iść tymi wydeptanymi? Zwłaszcza gdy w młodym wieku podejmowanie decyzji jest o stokroć trudniejsze niż w dorosłym.

Poszłam więc do klasy humanistycznej, (ba!) nawet dziennikarskiej. Z historii szło mi źle bardzo, na polski przynosiłam zaświadczenie o dysleksji a jako dodatkowy przedmiot na maturze wybrałam (nieobowiązkową wtedy jeszcze) matematykę.

Już wtedy powinno dać mi to sporo do myślenia, jednak w kościach czułam, że chcę być psychologiem. Na takie też studia chciałam się dostać, niestety na chęciach się skończyło (znowu znak (?)) więc wybrałam się na… socjologię!

Studia ciekawe, rozwojowe ale… humanistyczne! Jednak mimo to ciągle czułam się bardziej humanistką niż „ścisłowcem” i w momencie wybierania specjalizacji oczywiście nie skręciłam na ścieżkę badawczą, naukową, statystyczną a PR’ową i marketingową. Kończąc socjologię ze specjalizacją PR zrobiłam również podyplomowe studia z marketingu internetowego na krakowskim AGH (bardzo dobry kierunek z kadrą praktyków i pasjonatów).

W czasie studiów już zaczęłam praktyki i staże (zresztą to rada jaką daję każdemu studentowi: studia są od praktyk, kół naukowych, eventów, konferencji i zdobywania doświadczenia). Pracę więc znalazłam szybko, najpierw w branży eventów, potem jako specjalista ds.PR w e-mail marketingowej firmie i tam też wszystko się zaczęło! Choć wtedy jeszcze nic nie wskazywało na to, że w przyszłości będę pracować jako programistka. Ale o tym wątku przeczytacie więcej w kolejnym wpisie.

Z perspektywy czasu

Nie żałuję, że pomagałam Mamie w kuchni, że zdawałam maturę z matematyki i że z czasem przestałam przyznawać się do dysleksji. Nie żałuję też socjologii, marketingu i PR’u.

Jedyne czego odrobinę mi żal, to tego że długo myślałam stereotypami i bałam się wchodzić przez okno gdy drzwi były otwarte. Dziś już wiem, że nawet jeśli do okna trzeba trochę podskoczyć, to warto czasem dla odmiany i przez nie wejść.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *